Planowałem po oblocie poczekać z pierwszym przeglądem ale ma być załamanie pogody i wolałem przejrzeć go teraz przy 13 stopniowym słonecznym dniu, chociaż mocno wiało, niż czekać kolejnych może dwóch tygodni.
Czego się nie robi dla potrzeb nauki i dokumentacji, a raczej z czystej ciekawości.
Więc najpierw film z oblotu. Dla mnie nic ciekawego ale może praktycy/zawodowcy są wstanie coś więcej dostrzec. Ilość pszczół była większa niż przy oblocie WZ, a i latały zdecydowanie dłużej.
Muszę sobie przygotować taką nakładkę na czapkę dzięki której będę włożyć tam aparat i filmować mają dwie ręce wolne.
I teraz konstruktywne wnioski.
To zdaje się że przezimowały dobrze i jest ich dużo. Widać że matka zaczęła czerwić, czerw jest w różnym stadium od jajeczka, larwy po zasklepiony i widziałem ze również miejsca które wskazywały że już się nawet wygryzały. Wiec i chyba młoda pszczoła się również obleciała. I ciekawostka to widziałem jedną komórkę trutową wśród normalnych komórek z czerwiem.
Wilgoć czyli pleśń była w ulu co widać na ściance od strony południowej. Ale to taka pleśń w minimalnej ilości, i bez kożucha. Wydaje mi się że do zaakceptowania.
Pleśni na osypie nie było.
Syrop (bo to jak mnie uświadomiono nie miód tylko cukier dany na zimę) przezimował w dobrej kondycji nie widać na nim pleśni.
Jest jego również sporo, wygląda tak jakby nic nie zjadły przez zimę, ale jadły bo plastry są odczuwalnie lżejsze. Widocznie zgromadziły sobie miód w kłębie i stamtąd go pobierały.
Sam kłąb widać na filmie z jesieni i teraz że się praktycznie nie ruszył z jednym wyjątkiem. Pisałem że jak nachylałem się nad wylotkiem to je słyszałem jak hałasowały.
I tutaj jest tak że wcześniej na jesieni nie obsiadały pierwszego plastra od wlotku z syropem. Nie było na nim pszczół. Teraz jak patrzyłem był pokryty pszczołami widocznie pobierały z niego pokarm i częściowo widocznie na nim również kłąb był zawiązany.
Aha martwiłem się że może nie być pierzgi. Pierzga widziałem jest, czyli na razie maja czym karmić młode, z mąką nie będą szalał.
Na drugi raz nie będę otwierał i przeglądał, poczekam na lepszą pogodę, gdy nie będzie wiatru. Już wiem jak TBH wygląda wiosną i co pszczoły robią.
Podsumowując ul czysty, pachnący, wilgoci nie czuć mimo lekkiej pleśni na ściance bocznej.
I teraz czy jakieś wnioski co do budowy ula
Na pewno muszę czymś naturalnym zaimpregnować ścianki czyli roztopionym, nagrzanym woskiem. Dzięki temu woda będzie miała opór przed wsiąkaniem do drzewa.
Wilgoć była, ale chyba skoro nie było pleśni na osypie, nie było pleśni z kożuchem to znaczy że nie było źle. Ale postaram się na przyszłość, nakrycie przygotować nie ze szmat tylko siennik wypchany sieczką. Co na pewno lepiej wchłaniał będzie wilgoć. Kolejne to zrobię im przy zatworze jakąś szczelinę dziurę, którą będą mogli sobie zakitować w miarę potrzeby. Taką wentylację.
I co do snozy, to obowiązkowo muszę mieć na górze przykręcona jakieś rączki tak aby można było wziąć jedną ręką tak aby zmniejszyć szansę że się wyślizgnie.
A po tym co zobaczyłem nabrałem przekonania że dla hobbysty najlepszy jest ul duży, ciepły i koniecznie TBH ;-). Czemu TBH bo przeglądałem dzisiaj również WZ i generalnie zero frajdy. Przy TBH to normalnie czuje się naturę.
Tak trochę jak w tym starym poradniku pszczelarskim, ul, duży ciepły ;-)






